Wtorek, 13 kwietnia 2021 r. Imieniny obchodzą : Hermenegilda, Ida, Marcin, Przemysław
15.06.2020

Pogorzelcy opowiadają o swojej tragedii

Pożar w Turzy Wielkiej odcisnął swoje piętno na 17 osobach z czterech rodzin. Niektórzy zgodzili się opowiedzieć nam o swoich przeżyciach. Posłuchajmy jak to wyglądało z ich strony i ze strony osób, które im pomagały.

- Dzień pierwszego czerwca zapamięta nam się chyba na całe życie. Był to dzień dziecka, niestety dla naszych dzieci niezbyt szczęśliwy. Około 14.50 mój syn bawiący się na podwórku wpada do domu i krzyczy, że pali się garaż sąsiadów z góry. Okazało się, że to było zapalenie się od benzyny, dzieci bawiących sąsiadów wybiegłem z domu na boso i zobaczyłem paląca się ścieżkę. Wcześniej tam był kanister wynoszony. Z sąsiadem przystąpiliśmy do gaszenia, ale w pewnym momencie wybiegł chłopiec młodszy i były już ciuszki zapalone. Sąsiad na środku podwórka go zaczął rozbierać i gasić. Drugi chłopiec szedł i miał nogę zapaloną, ale złapałem chodnik i od razu mu ugasiłem. I poszedł też pomagać rozbierać tego Pawełka. Dalej próbowaliśmy na własną rękę gasić, ale się rozprzestrzeniał ogień, więc zaczęliśmy wyprowadzać auta poza pole ognia. Zdążyłem swój samochód wyprowadzić, miałem tam jeszcze przyczepkę, ale jej już nie zdążyłem jej wyciągną i się wycofałem. W międzyczasie małżonka zadzwoniła na 112. Dalej to już akcja gaśnicza, ratownicza. Przyjechali przedstawiciele z Gminy, z kolei i już tylko później było zabezpieczanie naszego bytu – opowiada Zbigniew Mrug, poszkodowany w pożarze.

 

 - Pierwszego czerwca około 16 otrzymałam informację, że w Turzy Wielkiej wybuchł pożar w budynku wielorodzinnym. Poszkodowane są cztery rodziny, 17 osób. Na miejscu zdarzenia jako pierwsza był mój zastępca – Ewa Grześ, która zorientowała się o potrzebach jakie rodziny będą wymagały – mówi Kamila Piotrowska, kierownik GOPS w Działdowie.

 

 - W gminie wydarzył się tragiczny wręcz wypadek, bo spłonął budynek kolejowy, gdzie mieszkały cztery rodziny. Łącznie 17 osób. Dwie osoby w wieku szkolnym zostały poparzone i przewiezione do Olsztyna. Ze strony gminy wdrożyliśmy od razu negocjacje, gdzie te rodziny mają mieszkać – dodaje Wójt Gminy Działdowo Mirosław Zieliński.

 

 - Poszkodowanych 17 osób na godzinę 16 potrzebowało noclegu jak również dowiedzieliśmy się, że dwoje dzieci zostało poparzonych. Na miejsce zdarzenia dotarłam około godziny 17 i od razu zorganizowałam pomoc psychologiczną. Na miejscu pracowało dwóch psychologów, którzy objęli pomocą w pierwszej kolejności matkę poszkodowanych dzieci – mówi Kamila Piotrowska, kierownik GOPS w Działdowie.

 

- W pierwszych minutach bardzo sprawnie pani kierownik z GOPSu przyjechała ze swoimi pracownikami, pomagały w znalezieniu mieszkania. Cały czas dzwonią i pytają, jak się czujemy proponują pomoc psychologa. Bardzo za to dziękujemy – wspomina Waldemar Modrzyński, poszkodowany w pożarze.

 

 - Zostaliśmy na miejscu zdarzenia do końca, czyli do odjazdu straży pożarnej, żeby upewnić się, że rodziny mają miejsce pobytu. Psychologowie pracowali na miejscu do godziny 19 – Kamila Piotrowska, kierownik GOPS w Działdowie.

 

- Szczególnie chciałbym podziękować Gminie, panu wójtowi i paniom z GOPSu. Od chwili powstania pożaru do dnia dzisiejszego cały czas są z nami, interesują się nami i praktycznie z nami rozmawiają, podnoszą na duchu i wspierają. Chciałbym podkreślić też dużą rolę naszego radnego Jacka Szudrewicza, gdyż nas wspiera razem z mieszkańcami, pomagają przy każdej sprawie – mówi Zbigniew Mrug, poszkodowany.

 

 - Kiedy zdarzyła się tragedia i z powodu pożaru zostały bez dachu nad głową cztery rodziny to Gmina Działdowo bardzo pięknie zareagowała. Zaczęła się pomoc i wszyscy wieloma stronami pomagali. Ludzie bardzo chwalili pana wójta i panie pracujące w GOPSie. Były tam od początku, angażowały się, były tam nawet po godzinach. Wszystkie rodziny mają już dach nad głową i są zadowoleni. To wzorowa akcja przeprowadzona przez nasza gminę, przez pana wójta i przez GOPS – podkreśla Jacek Szudrewicz, radny Gminy Działdowo, mieszkaniec Turzy Wielkiej.

 

- W jednej chwili musieliśmy wyprowadzić się z Turzy Wielkiej. Dzięki Karolowi Lipce zamieszkałem na ulicy Pileckiego. Każdy dzień wygląda inaczej. Czuję się bardzo dziwnie nie mogę się odnaleźć. 29 lat mieszkałem w bloku w Turzy Wielkiej. Nie możemy się odnaleźć, nie możemy niczego znaleźć. Życie zrobiło się w jednym momencie bardzo dziwne – mówi Waldemar Modrzyński, poszkodowany w pożarze.

 

 - Następnego dnia udałam się wraz z pracownikiem socjalnym i zastępcą do rodzin, gdzie 2 czerwca przebywały. Na ten dzień nie miały jeszcze zabezpieczonego mieszkania. Nasi pracownicy szukali im tych mieszkań. W porozumieniu z dyrektorem PKP uzyskałam informację, że będą pokrywane koszty czynszu, dlatego pracownicy socjalni pomagali w wyszukiwaniu tych mieszkań – dodaje Kamila Piotrowska, kierownik GOPS w Działdowie.

 

 - Rodziny w tej chwili mieszkają w wynajętych budynkach. Czynsz pokrywa PKP, umowy są zawarte na pół roku, ale jeśli ten czas nie wystarczy na wyremontowanie budynku to na pewno ten czynsz będzie płacony dalej. Ze strony gminy wezwaliśmy psychologów, zostały wypłacone zasiłki dla wszystkich mieszkańców, zasiłki szkolne. Włączyli się w to mieszkańcy a w szczególności pan Szudrewicz, który postawił puszki, które się zapełniają. Kolej też zorganizuje zbiórkę, trwa już nawet zbiórka przez pracowników kolei – wyjaśnia Wójt Gminy Działdowo Mirosław Zieliński.

 

- Bardzo chciałbym podziękować całej rodzinie i znajomym, a także strażakom ochotnikom z Turzy wielkiej i innych miejscowości. Przybyły bardzo szybko i pomagały gasić nasz dobytek. Bardzo wam serdecznie dziękujemy – mówi Waldemar Modrzyński, poszkodowany w pożarze.

 

 - Mam też osobiście takich cichych bohaterów w mojej rodzinie. Każdy nam pomoc oferował. A są to Dawid i Iwona Kolasa. Oni są od początku do teraz, pomagają, wspierają nas duchowo i materialnie. Bardzo wam dziękuję i nigdy Wam tego nie zapomnę… - zapewnia Zbigniew Mrug, poszkodowany.

 

- Z tego miejsca chciałam bardzo gorąco podziękować wszystkim pracownikom GOPSu za zaangażowanie w pomoc dla rodzin poszkodowanych – mówi Kamila Piotrowska, kierownik GOPS w Działdowie.

 

 - Na szczególne podziękowania zasługują tu pracownicy kolei. Mam tu na myśli zarządcę, którzy cały czas starają się nam szukać lokali zastępczych i współpracują z gminą by zabezpieczyć nasz byt. Chciałbym również podziękować pracodawcy, a pracują na kolei – za wsparcie duchowe, gdyż kierownictwo codziennie ze mną jest i pyta się o mój stan psychiczny i bytowy, dziękujemy państwu - - mówi Zbigniew Mrug, poszkodowany.

 

- Przejeżdżając teraz czy jadąc do Turzy ciężko mi patrzeć na ten blok. Na to wszystko, co się spaliło. Nasze garaże, mój dobytek uległ spaleniu i zalaniu. Patrząc na to same łzy lecą – dodaje Waldemar Modrzyński, poszkodowany w pożarze.

 

Z pomocą tylu ludzi – zarówno władz gminnych, pracowników GOPSu, rodziny, przyjaciół i mieszkańców uda się odbudować to, co strawił pożar. Szybko odnajdziecie się w swoich starych – nowych mieszkaniach. Tego z całego serca życzymy. Powodzenia.

 

MO

s

s
s
s
© MD 2010-2020
Portal wykorzystuje pliki cookies (tzw. „ciasteczka”) własne oraz systemów zewnętrznych, w celu analizowania zainteresowań czytelników naszego portalu i zgodnie z rozporządzeniem RODO. Więcej informacji w naszej polityce prywatności